Szkoła tenisa dla dzieci i dorosłych

Nieraz nie mogłam już słuchać, jak niektóre matki wychwalały swoje dzieci i chwaliły się ich umiejętnościami. Moje córki nie były zmuszane do żadnych zajęć pozaszkolnych i zapisywałam je na różne zajęcia tylko wtedy, gdy same tego chciały i widziałam w nich prawdziwy zapał. Nie ma sensu pchać dzieci gdzieś na siłę.

Córki w szkole tenisa ziemnego

szkoła tenisa warszawaKtóregoś dnia córki zapytały, czy mogłyby chodzić na tenisa. Zapytałam, dlaczego akurat taki sport, żeby dowiedzieć się, czy to normalna fascynacja, czy chwilowa zachcianka,bo na przykład wyczytały, że jakiś aktor też w to grał. Przerabiałam to już kilka razy włącznie ze słomianym zapałem.. Jednak szkoła tenisa warszawa wydawała się je rzeczywiście interesować. Mówiły, że to wyjątkowy sport, które pomoże im rozwinąć refleks, zwinność i cierpliwość. Mąż kiedyś grał w tenisa, więc może to po nim jakieś zamiłowanie zaczyna się pojawiać. No dobrze, stwierdziłam, że nie można podcinać dzieciom skrzydeł i zapisałam je na tego tenisa. Szkoła mieściła się na obrzeżach miasta, w spokojnym miejscu, tak, żeby nikomu nie przeszkadzać. Kupiłam córkom cały sprzęt, począwszy od odpowiedniego stroju do tej gry, kończąc na rakietkach do tenisa. Podczas pierwszych zajęć usiadłam sobie na takim jakby tarasie widokowym i przyglądałam się, czy faktycznie widać u nich zainteresowanie i zaangażowanie. Oj było widać, naprawdę się w to wciągnęły. Jak tak przyglądałam się tym lekcjom, to stwierdziłam, że może i ja spróbuje kiedyś swoich sił, bo fajnie to wyglądało.

Ja jednak w końcu nie spróbowałam, za to moje córki bardzo rozwinęły swoje umiejętności. Jeżdżą ze dwa razy w tygodniu na tenisa i coraz lepiej im idzie. Jestem z nich dumna, bo to pierwszy sport, który tak je wciągnął. Każdy musi metodą prób i błędów szukać tego, co nam akurat będzie pasowało.

O autorze: Hubert Kuźniak